Nasz serwis korzysta z plików cookies, których stosowanie ma na celu ułatwienie nawigacji oraz dostosowanie serwisu do preferencji użytkownika. Możliwe jest określenie warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies w przeglądarce użytkownika. Więcej na ten temat dowiesz się w dokumencie: Polityka Prywatności...
Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.

Zamknij Polityka Prywatności

1 października 2010 roku zmarła

Barbara Mert

lekarz neurochirurg, wieloletni pracownik Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie,
była ordynator Oddziału Neurotraumatologii.

Czasem odchodzi ktoś,
komu medycyna była wszystkim
i nie pozostawia po sobie nic,
zamykając siebie bez reszty
w naszej pamięci...

Po długiej i ciężkiej chorobie, w wieku 82 lat, odeszła od nas tej jesieni Osoba wielce zasłużona dla łódzkiej neurochirurgii.
Barbara Mert urodziła się w Łodzi, gdzie w 1955 r. ukończyła studia na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej. Przez pierwsze lata pracy była związana z Wojewódzką Stacją Pogotowia Ratunkowego, a następnie ZOZ-em Łódź-Widzew. Przygodę z neurochirurgią rozpoczęła w 1960 r. kiedy została asystentem w Klinice Neurochirurgii Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi.
Po uzyskaniu tytułu specjalisty i zdobyciu cennego doświadczenia klinicznego, w 1971 r. objęła stanowisko ordynatora Oddziału Neurochirurgii w Szpitalu ZOZ w Zgierzu. Zgierską neurochirurgią kierowała przez ponad dwanaście lat, a później, w związku z problemami zdrowotnymi, przeniosła się do Bełchatowa. W bełchatowskim szpitalu początkowo pracowała w Oddziale Chirurgii Ogólnej, a następnie zorganizowała od podstaw Oddział Neurotraumatologii, którego była pierwszym ordynatorem, pełniąc swoje obowiązki do przejścia na emeryturę w 1996 r.
Całe swoje życie poświęciła pacjentom. Dla nich była w stanie przyjechać do szpitala o każdej porze dnia i nocy, by przez wiele godzin toczyć walkę o ich życie przy operacyjnym stole. Choć sama doświadczyła wypadków, po których niemal cudem powróciła do pracy, to nigdy nie szczędziła swojego wątłego zdrowia i zawsze była gotowa do największych poświęceń. Niezwykłą życzliwością darzyła młodych lekarzy, dzieląc się chętnie swoją wiedzą i umiejętnościami. Wychowała godnych następców, którzy otaczali ją opieką w trudnych sytuacjach życiowych. Była osobą koleżeńską, zawsze  chętną do niesienia pomocy i niezwykle uczynną, cieszącą się wielkim szacunkiem i uznaniem wśród koleżanek i kolegów.
Dziś nie ma Jej pośród nas i wydaje się, że nie pozostawiła po sobie zbyt wiele. Nie pozostawiła żadnych wartości materialnych, które nie miały dla niej znaczenia, nie pozostawiła bliskiej rodziny, ale zostaliśmy my. My, dla których Jej postać jest i zawsze będzie wzorem pełnego oddania medycynie, bezgranicznej pomocy choremu człowiekowi.

Grzegorz Mazur Drukuj stronę